Ty pierzesz w mej głowie swoje brudy
Nie ucieknę
A nie chce iść za tobą jak za trendem
Zabierasz swoje rzeczy
Ciągle wracasz tu
Jak bumerang znów

(*a)Czuję cię przez sen i
Nie wiem już jak
Nie wiem już jak
Znaleźć atencje
Tej której mi brak
Której mi brak
Więc zwalniam miejsce i całe szczęście
Bo ciągle czegoś mi brak, czegoś mi brak

(*b)Mam paranoje, przez które nie mogę dziś spać
I puszczam je w obieg
I krążą wśród nas
Są jak atrament – niezmywalne
Jak łzy, które mamy na sobie sprzed lat
Już nie chcesz mnie znać
I nie chcę cie znać
To jak domek z kart
Pale twój wstd
To jak atrament – niezmywalne
Jak łzy, które mamy na sobie sprzed lat

Złota klatka to nie prawda
Z neba seszcz nie zmyje kłamstwa
Goni nas strach
Znak to panna
Nic polarna
Spadam w gwiazdach
Znów brak barier
Nowy standard
Ty odmawiasz go na amen

(*a)(*b)

Jak atrament
Jak atrament
Znika cień
Znika mój cień
Znika mój cień

(*b)