Kochanie mnie to jak pory roku
Po miesiącach w mroku
Słońce świeci zza chmur
Kochanie mnie, to poza do skoku
Nad przepaścią głęboką
Potem już tylko w dół

Kochanie mnie jak zima w pergoli
Mróz, co ci przyfasoli
A ty liczysz na cud
Uciekam, ale idę powoli
Może ktoś mnie dogoni
Ale dosyć mam szkód

(*a)Słyszę, jak ptak o tym śpiewa
Kwiaty, trawa, cały świat
I potoki, i drzewa
Gawędzą sobie tak

(*b)Ona nie grosza warta, puść ją wolno
Bo brak już słów
Do tyłu nie zerkaj
Bo zamienisz się w soli słup
Smaczna jak bułka tarta
Słucha Mozarta i kocha róż
Miłość jest ślepa
A ty za dużo widziałeś już

Kochanie mnie to jak że storczykiem
Bo się wiąże z ryzykiem
Padnie drugiego dnia
Kochanie mnie jak walka z nawykiem
Nie pozbędziesz się mykiem
A ta batalia trwa

Więc upadam i się ratuję krzykiem
Cichym ciemnym kącikiem
Potem już cicho sza
Czy za błędy mogę przelać Ci blikiem
Ja mam problem z tym nikiem
Dobrze wie, kto mnie zna

(*a)(*b×2)

(*d)Poradzisz sobie sam,
Zadałam za dużo ran,
Jest wiele na tym grobie
Już po tobie będzie raj.

(*e)Miłość jest ślepa,
A ty za dużo widziałeś już.

(*d)(*e)